Reżyseria:
Woody Allen
Scenariusz:
Woody Allen
Zdjęcia:
Harris Savides
Montaż:
Alisa Lepselter
Scenografia:
Santo Loquasto
Scenografia:
Ellen Christiansen
Kostiumy:
Suzy Benzinger
Produkcja:
Letty Aronson
Produkcja:
Stephen Tenenbaum
Obsada:
Melodie:
Evan Rachel Wood
Randy James:
Henry Cavill
Marietta:
Patricia Clarkson
Boris Yellnikoff:
Larry David
Joe:
Michael McKean
John:
Ed Begley Jr.
przyjaciel Borisa:
Adam Brooks
przyjaciel Borisa:
Michael McKean
chłopak na ulicy:
Clifford Lee Dickson
matka chłopaka:
Yolonda Ross
kupujący na targu:
Steve Antonucci
Perry:
John Gallagher Jr.
przyjaciel Perry'ego:
Nicole Patrick
przyjaciel Borisa:
Lyle Kanouse
----
"
Jakby nie
było" przypomina klimatem dawne filmy Allena (sposób
kręcenia, kolorystyka i napisy w czołówce odwołują do filmów
z lat 70.) i choć już od pewnego czasu krytycy pisali, że reżyser
staje się epigonem samego siebie, to tym razem udało mu się
stworzyć całkiem zgrabną historię.
Borys Yellnikoff - alter ego bohaterów granych przez Allena,
ekscentryk w podeszłym wieku, z wszelkiego rodzaju objawami
fobii i depresji, niedoszły noblista, rozwodnik, nie lubiący
seksu i ludzi wokół - pewnego razu spotyka na schodach swojej
kamienicy Melodie St. Ann Celestine, prostą dziewczynę z Missisipi,
która uciekła z domu. Pozwala jej u siebie zamieszkać i nieoczekiwanie
pobiera się z kilkadziesiąt lat młodszą od siebie dziewczyną.
Sprawy się jednak komplikują, gdy do miasta artystów, intelektualistów,
ekscentryków i snobów, przyjeżdżają niezwykle religijni rodzice
Melodie. Dodajmy - w separacji. Okazuje się, że w Nowym Jorku
najlepiej sprawdza się tytułowe motto głównego bohatera - "
Whatever
Works". Cokolwiek działa, jakakolwiek miłosna konfiguracja
się sprawdza - to dobrze.
Larry David znany komik, ostatnio dzięki telewizyjnej produkcji
"Curb Your Enthusiasm", odrobinę przypomina Allena.
Zresztą jako Borys stara się naśladować sposób gry reżysera
"Jakby nie było" z dawnych czasów. Patricia Clarkson
jako matka Melodie spotkała się już z Allenem przy okazji "
Vicky
Cristina Barcelona". Drażnić może jedynie blondwłosa
Evan Rachel Wood (Melodie) w roli naiwnej i przerysowanej w
swej głupocie dziewczyny z prowincji.
Zwiastun:
W pierwszym od lat nowojorskim filmie Allena wraca jego słynna
ironia i sarkazm wobec siebie, nowojorczyków i samych Amerykanów.
W osobie Borysa Allen wyśmiewa własne fobie i ekscentryzm oraz
związek ze sporą różnicą wieku (żona reżysera - Soon-Yi jest
młodsza od niego o 35 lat). Pojawia się wieczorne granie jazzu
w towarzystwie przyjaciół. Wygrane zostają też kulturowe i filmowe
aluzje - pobrzmiewają echa "Pigmalionu" Shawa, w tle
słychać muzykę z filmów z Fredem Astairem, nie oszczędzone zostanie
nawet "Przeminęło z wiatrem".
W końcu autoironia pobrzmiewać będzie w samej narracji, w której
Borys mówi wprost do "widzów zajadających się popcornem,
z których większość znudzona wychodzi przed końcem" (Nadmiar
skromności panie Allen!).
Akcja "
Jakby
nie było" podobnie jak w "
Annie
Hall" czy "
Manhattanie",
opiera się na dowcipnych monologach i dialogach, w trakcie których
dochodzi do różnych konfiguracji i rekonfiguracji między bohaterami.
Widać Allen w deszczowej Wielkiej Brytanii nie stracił poczucia
humoru i dystansu do własnej osoby. I choć "
Whatever
Works" było zapewne historyjką, którą Allen (twórca
"jakby nie było" płodny) nakręcił zapewne od niechcenia,
między jedną a drugą produkcją, to mimo że nie jest to jego
najlepszy film, ta intelektualna szermierka wciąga, rozbawia
i relaksuje. A wszak "
Whatever
Works" - jeśli coś działa, to nad czym się tu zastanawiać.
Na ekrany polskich kin
"Jakby
nie było" trafi 16 października. Dystrybutorem filmu
jest firma Kino Świat.
(Martyna Olszowska, interia.pl)
Zdjęcia z planu: