Obsada:
Vicky:
Rebecca Hall
Christina:
Scarlett Johansson
María Elena:
Penélope Cruz
Doug:
Chris Messina
Juan Antonio:
Javier Bardem
Narrator:
Christopher Evan Welch
Rosa:
Sílvia Sabaté
Judy Nash:
Patricia Clarkson
Mark Nash:
Kevin Dunn
Charles:
Julio Perillán
Gitarzysta w Barcelonie:
Juan Quesada
Doktor:
Manel Barceló
Julio Josep:
Josep Maria Domenech
Ekipa:
Reżyseria:
Woody Allen
Scenariusz:
Woody Allen
Zdjęcia:
Javier Aguirresarobe
Produkcja:
Letty Aronson
Produkcja:
Stephen Tenenbaum
Produkcja:
Gareth Wiley
Casting:
Patricia Kerrigan DiCerto
Casting:
Juliet Taylor
----
Niebo nad Cannes spowijają chmury, ale słońce zaświeciło dzięki
najnowszemu filmowi Woody'ego Allena. Komercyjny sukces gwarantowany,
bo "Vicky Cristina Barcelona" to film zabawny, inteligentny,
ma znakomity scenariusz i jest świetnie zagrany.
Hiszpańskie słońce, piękne, pełne seksu kobiety i opowiadanie
o miłości i namiętności, to główne elementy najnowszego filmu
Woody'ego Allena. Wszystko wskazuje na to, że klimat Barcelony
bardzo odpowiada zadomawiającemu się w Europie amerykańskiemu
reżyserowi, bo "Vicky Cristina Barcelona" skrzy się
humorem i brawurowymi dialogami, a wikłając swoich bohaterów
w skomplikowany wielokąt miłosny Allen odpowiada tu o damsko-męskich
związkach i stara się znaleźć odpowiedzi na pytania od wieków
znajdujące się w kręgu zainteresowania ludzkości: dlaczego kochamy,
tych których kochamy, czym jest miłość, dlaczego tak trudno
ją zdefiniować i od czego zależy seksualne przyciąganie. Banalne?
Być może, ale skrzynia złota dla tego, kto zna odpowiedzi.

Vicky i Cristina, mieszkające w Ameryce przyjaciółki, przyjeżdżają
na lato do Barcelony. Cristina to romantyczka, która stara się
odnaleźć swoje miejsce w świecie, a w miłości poszukuje namiętności
i szaleństwa. Vicky to jej kompletne przeciwieństwo, trzeźwo
myśląca racjonalistka, która niedawno się zaręczyła i wkrótce
wyjdzie za mąż za człowieka, z którym będzie bezpieczna. Pewnego
wieczoru dziewczyny poznają Juana Antonia, przystojnego malarza,
który bezceremonialne proponuje im wspólny weekend w Oviedo
i miłosne igraszki we troje. Oburzona Vicky odmawia, ale zafascynowana
pięknym Hiszpanem Cristina, bez namysłu propozycję przyjmuje.
Skutki wyjazdu dziewczyn z malarzem okażą się dość zaskakujące
dość powiedzieć tylko, że jako pierwsza w ramionach Juana nieoczekiwanie
wyląduje Vicky, ale w jego domu ostatecznie zamieszka Cristina,
która przy okazji zgodzi się na trójkąt z jego byłą, neurotyczną
żoną, w której Juan jest wciąż zakochany.
Nie znajdując konkretnych odpowiedzi na postawione pytania (ostatecznie
przecież nie udało się to nigdy nikomu) Allen rezygnuje z prób
ich odnalezienia, a "VCB" przekształca się w pochwałę
miłości. "Kochajmy się" zdaje się mówić Allen jakby
czytał Różewicza, który pisze - To jest prawda: miłość uszlachetnia.
jestem lepszy. odrobinę lepszy.
Poza świetnym scenariuszem i pięknymi zdjęciami Barcelony, której
władze po premierze filmu Allena mogą spodziewać się jeszcze
większej liczby turystów, na uwagę zasługują także świetnie
zagrane role. Szczególnie Javiera Bardema, który jako Juan Antonio
jest niebywale męski i czuły, a także Penelope Cruz w roli neurotycznej
histeryczki Marii Eleny. Allen napisał tę rolę specjalnie dla
niej i przyznać trzeba, że aktorka jest bardzo wiarygodna jako
pełna pasji, miotana namiętnościami hiszpańska piękność, która
w imię miłości nie cofnie się przed niczym.
Monika Marach, film.onet.pl
-----
"Vicky Cristina Barcelona" to typowa komedia, gatunek,
z którego Woody Allen jest znany i lubiany na całym świecie.
Akcja filmu toczy się w słonecznej, ciepłej Barcelonie, gdzie
wybierają się dwie młode Amerykanki - Vicky (świetna, jeszcze
mało znana Rebecca Hall) i Cristina (podobno nowa muza Allena
- Scarlett Johansson. Sam Allen tak jej jednak nie nazywa!).
Jedna kocha szaleństwo, szeroko pojętą sztukę i fotografowanie,
ma artystyczną duszę, blond włosy i spontaniczną naturę. Druga
jest bardziej skryta, ma narzeczonego i trochę prowokuje życie,
by ją odważyło do "działania". Szuka wyzwań. Obie
ich szukają. Śmiało rzucają życiu wyzwanie i obie czegoś w Barcelonie
szukają. Czego? Miłości? Przygody?
Ta ostatnia spotyka ich, gdy poznają przystojnego i frywolnego
malarza Juana Antonio, którego zagrał charyzmatyczny Javier
Bardem. Do dość już niezwykłego trójkąta Woody Allen wrzuca
jeszcze byłą żonę malarza - Marię Elenę, w tej roli oscarowa,
hiszpańska do bólu, Penelope Cruz (ach jak piękne klnie po hiszpańsku!).
I wierzcie mi, kocioł pełen hiszpańskiej krwi i dwóch Amerykanek
zagotuje się nie raz. "Vicky Cristina Barcelona" to
kolejny z udanych filmów amerykańskiego reżysera. To pełnokrwista,
przyjemna, zabawna komedia w typowym dla Allena stylu. Nie wspominając
już, bo to truizm, że Woody używa w niej typowej dla wszystkich
jego filmów czcionki, charakterystycznej muzyki (tym razem są
to hiszpańskie dźwięki pięknej ballady z miastem Barcelona w
refrenie), dobiera do tego świetnych aktorów, którym pisze ciekawy,
a przede wszystkim zabawny scenariusz. "Vicky..."
jest jak wytrawne hiszpańskie wino, zaprasza do życia, seksu,
tańca, picia i odpoczywania, do zabawy i kosztowania życia,
które przemija, jest dziwne i nigdy nie spełnia naszych oczekiwań,
które zmieniają się z każdym dniem i nowym doświadczeniem.
faunka